Zapomnij o długo i szczęśliwie

with 1 komentarz

Tiffany

 

Całowali się namiętnie w strugach deszczu jakby byli bohaterami “Śniadania u Tiffany’ego”. Ale na tym podobieństwa kończyły się. Nasza Audrey na oko dobiegała sześćdziesiątki, a mężczyzna, który z pasją wbijał się w jej usta, musiał stać bokiem, aby nie przeszkadzał im jego piwny brzuch. W końcu nie tylko młodzi i piękni mają prawo do chwili zapomnienia. 

 

Poznali się przed chwilą w remizie, gdzie miał odbyć się jego koncert. Chociaż ciężko nazwać koncertem wydarzenie, na które przyszła tylko ona – jako organizatorka. W młodości szalała za jego piosenkami. Z sentymentu wciąż trzymała stare kasety z nagranymi kawałkami, na które czatowała godzinami, bo nikt nie puszczał ich o normalnej porze. Prekursor hip-hopu. To nie brzmiało dobrze w latach 70. Krzysiek pytał wtedy “Jak minął dzień?”, Danka powątpiewała “Gdzie Ci mężczyźni”, a Jurek zapewniał, że “śpiewać każdy może”. Józek wziął to sobie do serca i zaczął tworzyć coś, czego w Polsce jeszcze nie znano.

 

Po 70-tce wszystko wyparowało. Stał i patrzył na rzędy smutnych krzeseł, których nikt nie zajął. Naciągnął daszek niżej, aby ukryć rozczarowanie. Poczuł na barkach ciężar swoich lat. Zgarbiony bardziej niż zwykle, skierował się w kierunku wyjścia. Chciał jak najszybciej stąd zniknąć chociaż wiedział, że wstyd zawsze go dogoni. Będzie się za nim ciągnął jak nieprzyjemny odór.

 

Usłyszał jak go woła. “Pewnie było jej głupio”, pomyślał. Machnął ręką i szedł dalej. Dogoniła go zdyszana. Spojrzał w jej oczy i zdziwiony nie dostrzegł w nich współczucia. Biła z nich ciekawość. Nie zatrzymał jej, gdy stanęła na palcach, objęła jego twarz dłońmi i zaczęła go całować. 

 

Smakowała miętówkami. Jego ciało odzwyczaiło się od składania pocałunków, ale poddał się temu uniesieniu. Nie przeszkadzał mu ani deszcz, ani świadomość tego, że trzyma ją jak nastolatek. Przerwała pocałunek i zdyszana wyszeptała: “Mimo wszystko musisz się zawziąć, musisz stanąć na tej scenie, wysoko trzymając głowę. Kiedyś nie przepraszałeś za to, co tworzysz. Zaprosiłam Cię i przeszedłeś, więc zagraj dla mnie tak, jakbym była Twoją muzą”. 

 

Ta historia nie zakończyła się w stylu “żyli długo i szczęśliwe”. Po siedemdziesiątce nie możesz liczyć na długo… Jednak jeszcze 5 minut temu był człowiekiem, który doznał o jedną porażkę za dużo. Ta kobieta, której imienia nawet nie pamiętał, wyrwała go ze spirali wstydu i apatii. Zobaczyła w Józku przebłysk czegoś, co on sam zgubił kilkanaście nieudanych koncertów temu. Jego dawną charyzmę.

Jedna odpowiedz

  1. Magdalena
    | Odpowiedz

    Ach ten Józek… Stary, ale jary! Rewelacyjny przeplatanie z kiedyś i teraz, z porażek i sukcesów. Nastoletnie uniesienie u staruszków – MEGA!

Zostaw Komentarz