Taniec z Tęsknicami

with Brak komentarzy

Kreatywne zdjęcie kwiatów

 

Trwa końcówka sierpnia na warszawskim Grochowie. Stoi tu szereg zwykłych pastelowych bloków. Wspomnień PRL-u. W środkowej klatce na pierwszym piętrze mieści się mała kawalerka. W nocy odwiedzają ją demony.

Jeden za drugim wślizgują się przez szpary w oknach. Tańczą nad bezwładną sylwetką pogrążoną we śnie. Blade kobiece widma, przyozdobione wiankami z suchej paproci, zlatują coraz niżej i niżej, okrążając kruche ciało dziewczyny. Jedno z nich spływa w kierunku łóżka i zawisa tuż obok śpiącej. Kładzie wątłą dłoń na jej sercu i pochyla się, aby złożyć lodowaty pocałunek.

Dopadły ją Tęsknice. Słowiańskie demony.

Smutne, zapłakane i pozbawione romantycznej miłości dziewczyny, to ich najczęstsze ofiary. Nocne odwiedziny Tęsknic wywołują u nich utratę apetytu i apatię. Natężają poczucie pustki i strachu. Dziewczyna, która wpadnie w ich sidła, nie widzi sensu życia w pojedynkę. Bez partnera jest niewystarczająca, pozbawiona mitycznej drugiej połówki. Zapomina o swoich pasjach i zdolnościach, pogrążając się w chorobliwym stanie rozmarzenia i utęsknienia. Za miłością.

Dziewczyna kuli się w kłębek, jakby jej własne ramiona mogły obronić ją przed samotnością. Demony knują. Mogą wpływać na jej sny i na to jak pamięta przeszłość. Krążą nad nią, wyciągając na wierzch wspomnienia, którymi będą ją dręczyć we śnie. Jeden złapał za kolejną piątkową noc, którą spędziła sama z butelką czerwonego wina. Drugi mu pomaga, dorzucając do tego przebłyski z wesela, na którym znowu nie miała partnera. Trzeci jest wyjątkowo złośliwy. Chwycił za obraz jej byłego chłopaka. Tego, który zostawił ją dla tajemniczej innej. Wyświetla go z piosenką Osieckiej:

“Nic już nie wiem, nie pytam prawie

I tylko ten stuk, ten stukot w głowie

Kto tam u ciebie jest, kto tam jest…”

 

Dziewczyna zaczyna miotać się po łóżku, rozrzucając długie kasztanowe włosy. Demony hulają. Karmią się jej strachem i samotnością. Gdy się poddaje, one rosną. Każdej nocy blednie jej odwaga, a widma stają się coraz wyraźniejsze.

Dzwoni budzik. Zdziwione odlatują, nim się ocknie. Skróciła ich taniec. Przecież jest jeszcze ciemno.

Podnosi się zrezygnowana. Znowu te koszmary. Zaparza melisę i siada przy stoliku. Skoro proszki uspokajające nie działają, spróbuje innego rozwiązania. Otwiera skórzany notes. Myśli potokiem wylewają się z jej głowy. Złe wspomnienia blakną. Stają się tylko faktami z przeszłości, niczym kolejne daty z lekcji historii, których i tak nie pamiętasz. Każda z Tęsknic, gdy zostanie opisana, traci swą moc. Nie może już zniekształcać danego wspomnienia.

Dziewczyna ściska w dłoni pióro jakby było podręcznym sztyletem. Wbija je w kolejne zapisane strony. Pisze o każdej z tęsknot, która ją dręczy. Dowiedziała się o tej metodzie z książki znalezionej w antykwariacie w dziale z historią magii. Przesuwała wtedy dłonią po starych grzbietach, zatrzymując się na jednym, niepasującym do reszty: “Tańcu z Tęsknicami”. Na tylnej okładce przeczytała:

“Według wierzeń pradawnych Słowian jedynym ratunkiem dla dziewczyny, którą dopadły Tęsknice były odwiedziny Trzech Niewiad, aniołów bożych. Czasy się zmieniły. Współczesne singielki walczą z nimi, opisując każde bolesne wspomnienie i puszczając je dalej w świat, aby pomogły innym dziewczynom zanim wpadną w zimne ramiona samotności.”

 

 

Zostaw Komentarz