Teczka przesiąknięta wstydem

with 4 komentarze

 

wstyd

 

W listopadową sobotę sprzątałam pokój w mieszkaniu rodziców. Pokój, który pamiętał szkolne lata. Wśród starych mebli znalazłam Barbie w różowym stroju łyżwiarskim, wciąż pachnący pamiętnik z wpisami koleżanek z podstawówki, opasły segregator, w którym zbierałam karteczki i teczkę wypełnioną wstydem.

 

Leżały w niej pomięte plakaty. Patrząc na uśmiechniętego Timberlaka z czasów boysbandu, poczułam wstyd. Zażenowana, szybko odrzuciłam teczkę na piętrzącą się stertę rzeczy do wyrzucenia. Wtedy mnie uderzyło. Kurde, Beata. Czego Ty się wstydzisz? Połowa dzieciaków na osiedlu słuchała tego, co ukrywasz w tej teczce. Wyluzuj. Podniosłam się, rozłożyłam jej zawartość na biurku i zaczęłam wspominać. W pamięci przeskakiwały mi migawki z dawnych lat. Lat, których nie chcę zapomnieć, bo są częścią mnie. Odsunęłam krzesło i zaczęłam chodzić po pokoju. Po kilku minutach „wychodziłam” pomysł na sentymentalny „Dziennik z tamtych lat”. Sfotografowałam pamiątkowe zbiory, a wywołane zdjęcia umieściłam w notesie z krótkimi anegdotami. W ten sposób zachowam ważne wspomnienia, nie obarczając wewnętrznego minimalisty ciężarem pudeł wypełnionych starociami.

 

Ta historia pchnęła mnie do zadania sobie pytań o źródła wstydu.

Czy wstydzisz się, gdy Twoje zachowanie odbiega od powszechnie obowiązujących norm?

Czy. wstydzisz się swojego ciała, bo odstaje od photoshopowych standardów piękna?

Czy wstydzisz się, gdy popełnisz błąd, a zamiast pocieszenia, zostaniesz wyśmiana?

Czy wstydzisz się, gdy koleżanka pochwali Twoją czerwoną sukienkę, bo nikt nie nauczył Cię jak przyjmować komplementy?

Czy wstydzisz się swoich rodziców, rodzeństwa, partnera?

Czy wstydzisz się swoich potrzeb emocjonalnych, seksualnych?

Czy wstydzisz się tego, gdzie pracujesz, ile zarabiasz?

Czy wstydzisz się siebie?

 

Kiedyś na każde z tych pytań odpowiedziałabym cichym tak.

 

Jak rozprawić się ze wstydem?

magia

 

Moim sposobem na walkę ze wstydem jest wyśmianie go. Przypomina mi to scenę z trzeciego tomu Harry’ego Pottera, w której młodzi czarodzieje uczyli się jak pokonać Boggart’a – zjawę przybierającą postać tego, czego najbardziej się boisz. Czemu nie zainspirować się zaklęciem obronnym Riddikulus? Wyśmiej wstyd, a on zniknie.

Chcesz przykładów?

  • Każde publiczne wystąpienie rozpoczynam zabawną anegdotą (zabawną dla mnie).
  • Zachowałam kompromitujące zdjęcia z dzieciństwa/nastoletnich lat i chętnie przeglądam je podczas świąt, tworząc ranking najbardziej obciachowych stylówek.
  • Wiem, że nie jestem i nigdy nie zostanę królową domówek/imprez. Gdy nie znam większości zaproszonych osób, wpadam w panikę. Staram się unikać takich wydarzeń. Gdy nie mam wyboru i muszę się gdzieś pojawić, szukam introwertyków podobnych do mnie. Zazwyczaj stoją smętnie pod ścianą 😉
  • Jeśli sama wyśmieję moją wtopę, to nie zaboli mnie, gdy zrobi to ktoś inny. Dlatego chętnie opowiadam o moich błędach i porażkach. Rozbrajam je śmiechem i znikają.

 

Na koniec pozostawiam Ci uśmiechniętego Timberlaka 🙂

 

Justin Timberlake

 

A Ty czego się wstydzisz? Wyśmiej to! 

4 Odpowiedzi

  1. Daria
    | Odpowiedz

    Bardzo mi się podoba, jak poradziłaś sobie z „teczką wstydu”. Świetny pomysł z tymi fotografiami – zachowałaś wspomnienia, ale nie zagraciłaś przestrzeni!

    A co do wstydu – wydaje mi się, że w świecie zdominowanym przez SM, bardzo łatwo o wstyd, bo wstydzić możemy się prawie wszystkiego! Ciężko nie odstawać, nawet oglądając posty, które sygnalizują, że nie są mainstreamowe 😉 Zwykle i tak są.
    Też mam w zwyczaju informowanie z wyprzedzeniem i obśmiewanie moich hipotetycznych lub prawdziwych porażek, wpadek, błędów. Czasami jednak zastanawiam się, czy to ma sens, bo istnieje jednak duża szansa, że nikt poza nami, tego nie zauważy, a my niepotrzebnie wystawiamy się na krytykę. Ale to tak głośno myślę 😉 Zwykle i tak wchodzę cała na biało z megafonem 😉

    • hackyourmorning
      | Odpowiedz

      Daria, zaintrygowałaś mnie 🙂 Nie patrzyłam na informowanie o moich porażkach z takiej perspektywy. Przy kolejnej spróbuję zmienić moje podejście 😀

  2. Alicja
    | Odpowiedz

    Jak czytam ten tekst, to przypominam sobie, jak słuchałam z zafascynowaniem Ich Troje w wieku sześciu lat, nie rozumiejąc kompletnie znaczenia niektórych słów w piosenkach… Do dzisiaj mam sentyment i się do tych wspomnień uśmiecham oczami dziecka i dorosłego zarazem! 🙈
    Dobry tekst!

    • hackyourmorning
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Ja też przechodziłam przez dziecięcą fazę na Ich Troje 😀 Dobrze, że to już za nami 😉

Zostaw Komentarz